sobota, 27 lutego 2010

Wolę na lewo

Jeszcze tylko kilka godzin zostało mi do ukończenia kursu, a ja dalej robię dziwne rzeczy. Na każdej lekcji wymyślam coś nowego. Na przykład ostatnio ciągle trzymam nogę nad pedałem hamulca i zamiast naciskać gaz to ja w najmniej odpowiednim momencie wciskam hamulec. Ostatnio przydarzyło mi się to na środku skrzyżowania. Nie wiem skąd mi się to bierze? No i to skręcanie. W lewo idzie mi jak po maśle, a ze skrętem w prawo mam problem.
- Dorota, przecież w prawo jest łatwiej skręcić, wystarczy, że będziesz trzymała się równolegle do krawężnika. Nie rozumiem w czym jest problem? - dziwi się Ania, a mnie za każdym razem przy skręcaniu w prawo wyrzuca na drugi pas.
- Nie lubię skręcać w prawo, ja zawsze byłam lekkim lewicowcem - śmieję się, bo faktycznie, coś w tym jest. I widzę, że Ania tak wybiera drogę, żebym jak najczęściej miała okazję skręcać w prawo. W końcu jakoś to opanowuję.
Ale za to pojawia się następny problem. Redukcja biegów przy wchodzeniu w zakręt. Czasami gdy Ania wydaje mi polecenie, że na najbliższym skrzyżowaniu skręcamy w prawo, to ja je mijam, choć wrzuciłam kierunkowskaz, bo nie zdążyłam zredukować w porę biegów, a na trójce raczej trudno by mi było wejść w zakręt. No to powtarzamy. Zbliżam się do skrzyżowania, redukuję bieg z trójki do dwójki, staram się pamiętać, że coś z tym sprzęgłem jeszcze muszę zrobić, lekko hamulec, potem to wszystko puścić i dodać gazu.
- Ja kiedyś zawału dostanę, strasznie dużo tych czynności. I chyba mam coś z mózgiem nie tak, bo droga "bodziec - reakcja" jest u mnie długa jak szyja żyrafy. Raz na jakiś czas udaje mi się wykonać to wszystko poprawnie, ale cały czas Ania mi mówi jak to robić. Przecież na egzaminie nikt mi nic nie powie. Co ja zrobię? Jak ja zdam ten egzamin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz